DZIEŃ ZADUSZNY, OBCHODZONY 2 LISTOPADA

jako dzień modlitw za ludzi zmarłych, których dusze oczekują w czyśćcu na ostateczne spotkanie z Panem Bogiem.

Przy odwiedzaniu grobów często wzbogacamy pomniki i mogiły o kwiaty i znicze. Znicze, kwiaty, czysty grób – to wszystko wyraża naszą miłość do zmarłych. Warto, wyrażać naszą pamięć o przodkach. Oni jednak najbardziej potrzebują naszej modlitwy.
Warto skorzystać z tradycji wypominków.
Wypominki to wymienianie imion i nazwisk naszych bliskich zmarłych: rodziców, krewnych, przyjaciół połączone z modlitwą różańcową. Taka modlitwa ma dać konkretnej osobie odpuszczenie grzechów, uwolnienie z Czyśćca i wejście do Nieba. Modlitwa ta ma znaczenie również dla nas. Wymieniając zmarłych pokazujemy i umacniamy naszą łączność między tymi z nas, którzy są już w Niebie, przebywającymi w Czyśćcu i żyjącymi na Ziemi.
Ta modlitwa wyraża naszą wiarę w życie wieczne, i że ufamy miłosiernemu Bogu, który pragnie zbawić każdego człowieka. Śmierć nas nie rozdziela. Ciągle trwamy we wzajemnej miłości. My, na Ziemi, pamiętamy w modlitwie o zmarłych, ponieważ chcemy, aby jak najszybciej mogli doświadczyć pełnego szczęścia przy Bogu.

Czyściec to końcowe oczyszczenie dla tych, którzy umarli kochając Pana Boga, ale nie zdążyli naprawić wszystkich spraw w swoim sercu. Inaczej mówiąc: to stan czynienia pokuty, której nie wykonali żyjąc tu na ziemskimi. Dusze w Czyśćcu nie mogą nic zrobić, aby przyśpieszyć wejście do Nieba. Dlaczego? Ponieważ czas ich decyzji już się skończył. Teraz zbierają owoce swoich czynów. Pozostaje im tylko cierpliwie czekać aż to, co w nich niedoskonałe, roztopi się – w promieniach Bożej miłości.

Modlitwa i ofiara uczyniona za zmarłych są ważne nie tylko dla nich, ale także dla nas samych. Nieraz żałujemy, że nie zdążyliśmy komuś powiedzieć, że go kochamy, albo go przeprosić. Czasem sumienie nam wypomina, że nie okazywaliśmy miłości w wystarczający sposób. Uświadomiła nam to dopiero śmierć bliskiej osoby.

Najpopularniejszą modlitwą za zmarłych jest „Wieczny odpoczynek”. Jej słowa to: „Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci. Niech odpoczywają w pokoju. Amen”.

Dużą pomocą dla zmarłego jest zamówienie Mszy św. np. w rocznice śmierci,
czy Odpust zupełny za zmarłych, który można uzyskać za nawiedzenie cmentarza od 1 do 8 listopada oraz kościoła lub kaplicy w Dzień Zaduszny.


Odpust zupełny za dusze w czyśćcu cierpiące można uzyskać pod zwykłymi warunkami. Są nimi: spowiedź sakramentalna, przyjęcie tego dnia Komunii świętej, odmówienie dowolnej modlitwy w intencjach Ojca Świętego, brak jakiegokolwiek przywiązania do grzechu.

 

Gdy kiedyś spotkamy się w Niebie z tymi, którzy nas wyprzedzili w ziemskiej wędrówce, dowiemy się od nich, jak bardzo nasza modlitwa im pomogła i jak bardzo są nam za nią wdzięczni.

PRZYJACIELE W NIEBIE …

W każdym ołtarzu, czy to będzie ołtarz główny, czy boczne, widać jakieś obrazy, a jeżeli nie ma obrazu, to stoi jakaś figura. Otóż obrazy w kościele, w naszych domach przedstawiają świętych czyli ludzi, którzy kiedyś żyli na ziemi, a dzisiaj są w Niebie. Znamy zapewne kilku lub kilkunastu świętych z imienia. Nie myślcie jednak, że tylko tylu jest ich w Niebie. Nawet Litania do Wszystkich Świętych – nie wymienia ich wszystkich, bo przecież co chwila dodajemy: wszyscy święci patriarchowie i prorocy, wszyscy święci uczniowie Pańscy, niewinni młodziankowie, męczennicy, biskupi, kapłani, zakonnicy i pustelnicy, panny i wdowy. Jest tam w Niebie olbrzymia, nie do policzenia rzesza świętych – uczonych i prostaczków, bogatych i biednych, dorosłych, młodzieńców, nawet dzieci w waszym wieku, lub tych maluczkich, co zaraz po chrzcie umarły, nim potrafiły zgrzeszyć.

Na uczczenie tych wszystkich znanych i nieznanych nam mieszkańców Nieba, Kościół św. wyznaczył uroczystość Wszystkich Świętych. Uroczystość Wszystkich Świętych jest droga i bliska sercu każdego człowieka, bo każdy z nas na pewno ma w Niebie kogoś ze swoich znajomych, czy ze swej rodziny. Gdzie oni są teraz? W Niebie.
Dziś z Nieba na nas patrzą i modlą się do Boga za nami. Wielu, którzy już umarli, którzy może już w czyśćcu odpokutowali i dziś już w gronie świętych, cieszą się szczęściem, które im nikt nie odbierze. Nie ma ich na ołtarzach, na obrazkach, ale możemy wierzyć, że już razem z Panem Bogiem, i Matką Najświętszą i aniołami radują się w domu Ojca.

Ci wszyscy święci, wszyscy mieszkańcy Nieba chcą dzisiaj coś powiedzieć. Co oni do nas mówią, o czym chcą nas pouczyć, do czego zachęcić?
– „Dobrze nam tu być, jesteśmy szczęśliwi! Kto choć raz widział Niebo, kto zakosztował tego szczęścia, już by go na ziemi nic nie cieszyło. W Niebie nie ma ludzi złych, są sami dobrzy ludzie, wszyscy się kochają jak bracia i siostry, jak jedna rodzina. Tu nie ma ludzi obcych, ale wszyscy są sobie bliscy, swoi, kochani, wszyscy są serdecznymi przyjaciółmi. Tu w Niebie odnaleźliśmy nie tylko swych krewnych i przyjaciół, ale i aniołów. Tych aniołów, które za życia się nami opiekowały, wskazywały nam drogę do Boga. Ponad wszystkimi w Niebie jest Pan Bóg, nasz najlepszy Ojciec, teraz widzimy Go twarzą w twarz. Naszym królem jest Chrystus Król, a Królową Matką Najświętsza. Ona jest nad nami, a nad Nią tylko Bóg w Trójcy Jedyny. Miejsca jest tu dużo, dla wszystkich wystarczy”.

W Niebie dla wszystkich – wielkich i małych będzie miejsce. Ale pamiętajmy, że i wielki i mały na Niebo musi sobie zasłużyć. Bóg tylko za dobre wynagradza, a kto nic dobrego na ziemi nie zrobił, jakże będzie śmiał upomnieć się o tak wielką nagrodę jaką jest Niebo?

Co możemy zrobić, aby na tak wielkie szczęście sobie zasłużyć? Pan Bóg nie żąda od nas nadzwyczajnych rzeczy, czego nie potrafimy, na co nas nie stać.
Każdego dnia mamy dużo sposobności do tego. Możemy sobie uzbierać dobre uczynki, które nam Niebo otworzą. Gdy rano i wieczorem pobożnie się pomodlimy, gdy w szkole pilnie uważamy, lekcje w domu odrobimy, przyznamy się szczerze, że coś złego zrobiliśmy, choć kary się spodziewamy. Zwalczamy łakomstwo, lenistwo, by spełnić chętnie jakaś przysługę rodzicom, przychodzimy w niedzielę na Mszę św., czy w inny dzień idąc do szkoły odwiedzamy Pana Jezusa w kościele.
Ale dobre uczynki to jeszcze nie wszystko. Aby się dostać do Nieba, trzeba mieć czystą duszę.

Jest wiele dróg do świętości. Każdy z nas może więc zostać święty jeśli tylko tego bardzo pragnie. Pamiętajmy, że świętość jest dla każdego z nas i dążmy do niej każdego dnia naszego życia.

Swoje myśli i serca zwróćmy ku rzeszom świętych, którzy cieszą się oglądaniem Boga. Prośmy, aby razem z nami modlili się o Niebo dla nas i dla naszych bliskich.

JEZUS CHCE TAKŻE I CIEBIE UCZYNIĆ SZCZĘŚLIWYM

Zacheusz z dzisiejszej Ewangelii Łukasza jest ciekawy. Był szefem poborców podatkowych, bezpośrednio związanych z władzą rzymską. Był ważną osobą, był bardzo bogaty. Z zawodu był celnikiem, a pobierając podatki, oszukiwał ludzi. Zobaczyć Jezusa, było największym jego pragnieniem. Od dawna chciał Go zobaczyć. Biegł jak dziecko, chcąc zobaczyć Jezusa. Przeszkadzał mu: jego wzrost i tłum. Był inteligentny, opracowywał strategię i zrealizował ją. Kiedy Jezus wkroczył do Jerycha, otaczał Go tłum ludzi, więc Zacheusz wdrapał się na drzewo. Nie przeląkł się wysiłku wspinaczki na drzewo, aby móc rzucić okiem na Jezusa. I wreszcie mógł zobaczyć, kim był Jezus.
Zacheusz chciał zobaczyć Jezusa, a to Jezus go zobaczył, znalazł go, spojrzał na czubek drzewa. Zacheusz chyba nawet nie marzył, że Jezus chociaż spojrzy na niego. Nie skończyło się na jednym spojrzeniu. Jezus rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu» Normalnie to właściciel domu zaprasza do swojego domu – jednak tutaj to Jezus zaprasza Zacheusza, aby Go przyjął do swojego domu.
Jezus odwiedził Zacheusza, a z Jezusem zbliżyło się do Zacheusza szczęście – pozbył się nieprawości. Rozdał biednym połowę tego, co posiadał, i oddał pieniądze wszystkim, których oszukał. Celnik żałował za swoje grzechy i Jezus mu przebaczył. Od tej pory Zacheusz miał możliwość, aby być kochanym przez Jezusa i żyć z Nim.

Historia Zacheusza to historia kogoś, kto żył daleko od Boga i Go znalazł. A raczej został znaleziony przez Pana Boga.

Jezus chce wejść w nasze życie, zawsze chce wejść. Czasami brakuje nam odwagi, aby otworzyć drzwi naszego domu na wejście Pana. Bądźmy pewni, że wchodząc do naszego domu, Jezus przemieni nasze życie, tak jak przemienił życie Zacheusza. Ma tę moc. Musimy tylko dać mu szansę na wejście. 

Pan Jezus pragnie ocalić każdego grzesznika. Czasami potrzebuje naszej pomocy, naszego zaangażowania, aby dotrzeć do serca człowieka. Pozwólmy Panu Jezusowi działać w naszym sercu i w sercach wszystkich ludzi.