ZAPRASZAM

na naszą
Mszę św. o godz. 11.00
Musimy pamiętać o noszeniu maseczki

Podczas przekazywania Znaku Pokoju proszę,
abyście nie podawali ręki
tylko przekazywali znak
przez skinienie głową.

NIEDZIELA SŁOWA BOŻEGO

W najbliższą niedzielę – 22 stycznia – po raz czwarty, obchodzimy Niedzielę Słowa Bożego, ustanowioną przez papieża Franciszka. 

Był czas, że w dawnych polskich rodzinach posiadano Pismo Święte i to nawet w pięknych dużych wydaniach. Jednak po II wojnie światowej, nakłady Pisma Świętego były bardzo znikome. Nie było papieru na Biblię. Nic dziwnego, że tysiące polskich rodzin nie posiadało Biblii. Obecnie choć mamy wiele nowych wznowień Biblii, to jednak jeszcze wiele rodzin nie posiada Pisma Świętego.

Czy u nas w domu jest Biblia? A jeżeli tak, gdzie jest? Czy na półce pośród innych książek? Czy schowana głęboko do szuflady? Czy trzymajmy Ją otwartą na stoliku nocnym w domu, nośmy Ją ze sobą w kieszeni, wyświetlajmy na telefonach komórkowych.

Ale nie wystarczy posiadać Biblię. Trzeba ją czytać! Dawniej czytano w rodzinach zwykle w niedziele po obiedzie. Przewo­dniczył czytaniu ojciec rodziny. Obecnie, jeżeli nie możemy zebrać całej rodziny, możemy czytać indywidualne w dogodnej porze dnia.
Można czytać kolejno poszczególne Ewangelie i pozostałe Księgi, można czytać tematycznie, np. przypominając sobie czytania, które słyszeliśmy w niedzielę w kościele. A może na religii.
Nie musimy czytając Pismo Świętego klęczeć lub stać. Starajmy się, znaleźć spokojne miejsce, w którym będziemy mogli się skupić podczas czytania.

Ale nie wystarczy posiadać Biblię, czytać Ją. Należy żyć według Niej. Czytając Pismo Święte – wzmacniamy naszą wiarę, nadzieję i miłość! Dlatego powinniśmy starać się przemieniać swoje życia na lepsze.

Pomyślmy: Jak często czytamy Pismo Święte? Czy czytamy w rodzinie? Czy czytamy chociaż raz w tygodniu?

Wniosek praktyczny: niech ta niedziele, będzie dla nas zachętą do częstszego sięgania, czytania i życia Biblią.

CZWARTY KRÓL

W okresie, w którym cesarzem był Cezar August a Herod panował w Jerozolimie, żył w mieście Ecbatana, wśród gór Persji, Artabano.

Był człowiekiem wysokim i ciemnowłosym, miał około 40 lat. Oczy błyszczące, twarz marzyciela, a usta zacięte; był bowiem człowiekiem wrażliwym, ale jednocześnie o żelaznej woli. Należał do tych ludzi, którzy nieustannie czegoś poszukują.

Artabano należał do starożytnej kasty kapłańskiej mędrców, nazywanych czcicielami ognia. Pewnego dnia zwołał wszystkich swoich przyjaciół i powiedział: – Ja i moi trzej przyjaciele, mędrcy: Kacper, Melchior i Baltazar, badaliśmy starożytne tablice Chaldejskie i na ich podstawie wyliczyliśmy czas narodzin Króla Izraela. Wypada na ten rok. Badaliśmy też niebo i ujrzeliśmy nową gwiazdę, która świeciła tylko przez jedną noc, a potem znikła. Moi bracia czuwają w starożytnej świątyni Siedmiu Kul w Borsippa w Babilonii, a ja czuwam tutaj. Jeżeli gwiazda znów zaświeci, za 10 dni wyjedziemy razem do Jerozolimy, aby oddać pokłon Przyrzeczonemu Królowi Izraela, który ma się urodzić. Wierzę, że znak się ukaże. Przygotowałem się do podróży. Sprzedałem mój dom i dobra, a nabyłem te oto klejnoty: szafir, rubin i perłę, by zawieźć je w darze Królowi. Proszę was, byście wraz ze mną pielgrzymowali, byśmy mogli wspólnie odnaleźć Dziecię.

To mówiąc wyjął zza pasa 3 ogromne klejnoty. Nigdy nie widziano piękniejszych. Jeden ciemnobłękitny jak niebo nocą, drugi świecił blaskiem czerwieńszym od promieni zachodzącego słońca, ostatni był śnieżnobiały jak niedosięgły szczyt górski, pokryty śniegiem nawet w upał.

Ale twarze przyjaciół pokrył cień wątpliwości i nieufności, na kształt mgły, która wstaje znad bagien i zakrywa wzgórza.

– Artabano, to jest tylko marzenie – powiedział jeden z nich. I wszyscy odeszli.

Artabano pozostał sam i smutny wyszedł na taras swego domu. Wówczas zobaczył migocącą na niebie, pełną oślepiającego blasku, gwiazdę-zapowiedź.

„Ratuj mnie!”

Dżemal, najszybszy i najwytrzymalszy z wielbłądów Artabana, raźno pokonywał piaski pustyni swymi długimi nogami. Artabano musiał dobrze obliczyć czas, by zdążyć na spotkanie z trzema Mędrcami. Jechał wzdłuż zboczy góry Orontes, poprzecinanych kamienistymi korytami setek strumyków. Przemierzył Równiny Nisseńskie, gdzie słynne stada koni prychały na widok zbliżającego się Dżemala i uciekały galopem trzaskając kopytami. Przeszedł przez wiele lodowatych opustoszałych przełęczy, z trudem wlokąc się pomiędzy spiczastymi graniami, smaganymi przez wiatr. Zagłębiał się w ciemne wąwozy, idąc za szumiącymi śladami rzeki, która je wyżłobiła.

Widział już z daleka zburzone mury Babilonii, gdy w gaju palmowym napotkał człowieka leżącego na drodze. Skóra sucha i pożółkła jak pergamin, nosiła ślady śmiertelnej gorączki, która jesienią szalała na moczarach. Chłód śmierci pochwycił go już za gardło. Artabano zatrzymał się. Podniósł starca. Był lekki i przypominał mu ojca. Zaniósł do najbliższego zajazdu i poprosił właściciela, by zajął się nim, by zatrzymał go u siebie i pielęgnował do końca jego dni. W zamian na wszelkie koszty, trudy i starania dał mu szafir.

Następnego dnia Artabano spiesznie ruszył w dalszą drogę. Poganiał Dżemala, który biegł ledwie dotykając ziemi, ale Mędrcy już odjechali z miejsca spotkania. Nie mogli dłużej czekać na swego perskiego brata, jeżeli nie chcieli spóźnić się na spotkanie z Wielkim Królem.

Artabano przybył do opustoszałej doliny, gdzie olbrzymie skały wznosiły się wśród złocistych żarnowców. Nagle usłyszał krzyki, dochodzące z gęstych krzaków. Zeskoczył i ujrzał oddział żołnierzy, którzy ciągnęli młodą kobietę. Suknię miała w strzępach. Artabano chwycił za miecz, ale żołnierzy było wielu i nie mógłby ich pokonać.

Dziewczyna zauważyła złoty skrzydlaty krąg, który miał na piersiach. Wyrwała się z rąk oprawców i rzuciła mu się do nóg. – Zlituj się – krzyknęła – ratuj mnie na litość Boską! Mój zmarły ojciec był kupcem a oni mnie porwali, aby sprzedać jako niewolnicę i zapłacić w ten sposób swe długi. Wybaw mnie!

Artabano zadrżał, ale sięgnął po klejnot i rubinem opłacił wolność dziewczyny. Dziewczyna ucałowała jego ręce i szybko, niczym kozica, uciekła w góry.

Puste ręce

Tymczasem Kacper, Melchior i Baltazar dotarli do stajenki, w której znajdował się Józef, Maryja i Jezus. Trzej święci Królowie pokłonili się Dzieciątku i złożyli swe dary. Kacper przyniósł wspaniały, złoty kielich. Melchior ofiarował kadzielnicę, z której rozchodziły się fale pachnącego kadzidła. Baltazar cenną mirrę.

Dzieciątko poważnie spojrzało na dary.

*    *    *

Artabano przybył do Betlejem, gdy z domów rozlegał się płacz, szalały płomienie a powietrze drżało, tak jak na pustyni przed burzą piaskową. Żołnierze na polecenie Heroda zabijali wszystkich chłopców w wieku do dwóch lat. W pobliżu jednego z płonących domów, żołnierz trzymał nagiego chłopczyka za nóżkę i machał nim. Dziecko krzyczało i broniło się. Żołnierz groził: – Teraz go wrzucę do ognia!

Matka krzyczała zrozpaczona. Artabano westchnąwszy ciężko wyjął ostatni klejnot, jaki mu pozostał – wspaniałą perłę, większą od jajka gołębiego i wręczył ją żołnierzowi, w zamian za oddanie dziecka matce. Ona porwała chłopczyka, przycisnęła do piersi i uciekła.

Bardzo późno Artabano odnalazł stajenkę, w której ukrywali się: Dzieciątko, Maryja i Józef. Józef przygotowywał właśnie rodzinę do ucieczki a Dzieciątko siedziało na kolanach Matki, która kołysała Je czule, śpiewając kołysankę.

Artabano padł na kolana i dotknął czołem ziemi. Nie śmiał podnieść oczu, gdyż nie przyniósł darów dla Króla królów.

– Panie, moje ręce są puste. Wybacz mi… – szepnął.

W końcu ośmielił się podnieść oczy. Może Dzieciątko spało? Nie. Dzieciątko nie spało. Spoglądało czule na Artabana. Jego twarzyczka jaśniała. Wyciągnęło rączki ku pustym dłoniom mędrca i uśmiechnęło się.

 

Kochani my również możemy składać Panu Bogu dary: najczęściej będzie to modlitwa, Msze św. Darem najbardziej miłym Bogu jest nasze życie. Bóg pragnie najbardziej, byśmy kochali wszystkich, których spotykamy na naszej drodze i pomagali im. Hojność i bezinteresowność muszą stanowić treść naszego życia.

Jeżeli miłujemy się wzajemnie – ofiarujemy Dzieciątku Jezus najpiękniejszy dar.

2023 NIEZNANA PRZYSZŁOŚĆ

Kochani jesteśmy na progu Nowego 2023 Roku. Za nami stary 2022 rok. Jaki był? Może o czymś chcemy zapomnieć, coś było tak wspaniałego, że pragniemy, aby wciąż trwało – powtórzyło się.

Podziękujmy Panu Jezusowi za dar życia, otrzymany od Pana Boga i od rodziców, pielęgnowane przez nauczycieli i wiele różnych osób. Za wszelkie dary udzielone, za wszystkie łaski i dobrodziejstwa, za każde dobro od Pana Jezusa i wszystkich naszych bliskich. Czytaj dalej 2023 NIEZNANA PRZYSZŁOŚĆ

W CISZY ŚWIĘTEJ NOCY BÓG „ZSZEDŁ” DO SZOPY BETLEJEMSKIEJ

W Wigilię Bożego Narodzenia sam Bóg, Wszechmocny Stwórca, przychodzi do ludzi. W ciszy świętej nocy Bóg „zszedł” do szopy Betlejemskiej. Tam zaczął czekać…

W czasie Adwentu przygotowywaliśmy się do przyjęcia najważniejszego Gościa wszechczasów, Pana Jezusa. Pierwsze przyjście nastąpiło w przeszłości, w dniu Bożego Narodzenia w Betlejem, Jezus, Syn Boży przyszedł na świat. Jezus urodził się w ubóstwie, pośród ludzi prostych, szczerych, pokornych, łagodnych i cierpliwych. Czytaj dalej W CISZY ŚWIĘTEJ NOCY BÓG „ZSZEDŁ” DO SZOPY BETLEJEMSKIEJ

GDY ADWENTOWY WIECZÓR NADCHODZI


NOWENNA DO DZIECIĄTKA JEZUS
12 -go (poniedziałek)
do 20-go (wtorek)
o godz. 18.00
zapraszam do dolnego kościoła.
(Przynosimy lampiony)

Dużymi krokami zbliża się Boże Narodzenie. Na pewno myślimy o choince, prezentach, wieczerzy wigilijnej – wszystko, co zewnętrzne. To dobrze, ale trzeba przede wszystkim przygotować samego siebie. W Adwencie ważne jest, abyśmy się wyciszyli, przemyśleli, chwilę zatrzymali się w biegu codziennych spraw – może przez udział w Nowennie do Dzieciątka Jezus? No właśnie … Trzeba zmobilizować się, by wyjść z ciepłego domu. Za oknem już ciemno, prawie noc, zimno i kawałek drogi przed nami…
Kochani weźmy do ręki lampion roratni, otulimy się szalikiem, naciągnijmy mocniej czapkę na uszy, weźmy za rękę rodziców, rodzeństwo i przyjdźmy razem. Sens tych wypraw docenimy kilka dni później, gdy zapadnie wigilijny zmrok. Gdy zaczną się Święta. Bo przeżyjemy je inaczej, jeśli podejmiemy wcześniej ten Nowennowy obowiązek. Wielu z nas nie wyobraża sobie przecież Adwentu bez Nowenny do Dzieciątka Jezus.

DZIEŃ ZADUSZNY, OBCHODZONY 2 LISTOPADA

jako dzień modlitw za ludzi zmarłych, których dusze oczekują w czyśćcu na ostateczne spotkanie z Panem Bogiem.

Przy odwiedzaniu grobów często wzbogacamy pomniki i mogiły o kwiaty i znicze. Znicze, kwiaty, czysty grób – to wszystko wyraża naszą miłość do zmarłych. Warto, wyrażać naszą pamięć o przodkach. Oni jednak najbardziej potrzebują naszej modlitwy.
Warto skorzystać z tradycji wypominków.
Czytaj dalej DZIEŃ ZADUSZNY, OBCHODZONY 2 LISTOPADA

PRZYJACIELE W NIEBIE …

W każdym ołtarzu, czy to będzie ołtarz główny, czy boczne, widać jakieś obrazy, a jeżeli nie ma obrazu, to stoi jakaś figura. Otóż obrazy w kościele, w naszych domach przedstawiają świętych czyli ludzi, którzy kiedyś żyli na ziemi, a dzisiaj są w Niebie. Znamy zapewne kilku lub kilkunastu świętych z imienia. Nie myślcie jednak, że tylko tylu jest ich w Niebie. Nawet Litania do Wszystkich Świętych – nie wymienia ich wszystkich, bo przecież co chwila dodajemy: wszyscy święci patriarchowie i prorocy, wszyscy święci uczniowie Pańscy, niewinni młodziankowie, męczennicy, biskupi, kapłani, zakonnicy i pustelnicy, panny i wdowy. Jest tam w Niebie olbrzymia, nie do policzenia rzesza świętych – uczonych i prostaczków, bogatych i biednych, dorosłych, młodzieńców, nawet dzieci w waszym wieku, lub tych maluczkich, co zaraz po chrzcie umarły, nim potrafiły zgrzeszyć.

Czytaj dalej PRZYJACIELE W NIEBIE …

JEZUS CHCE TAKŻE I CIEBIE UCZYNIĆ SZCZĘŚLIWYM

Zacheusz z dzisiejszej Ewangelii Łukasza jest ciekawy. Był szefem poborców podatkowych, bezpośrednio związanych z władzą rzymską. Był ważną osobą, był bardzo bogaty. Z zawodu był celnikiem, a pobierając podatki, oszukiwał ludzi. Zobaczyć Jezusa, było największym jego pragnieniem. Od dawna chciał Go zobaczyć. Biegł jak dziecko, chcąc zobaczyć Jezusa. Przeszkadzał mu: jego wzrost i tłum. Był inteligentny, opracowywał strategię i zrealizował ją. Kiedy Jezus wkroczył do Jerycha, otaczał Go tłum ludzi, więc Zacheusz wdrapał się na drzewo. Nie przeląkł się wysiłku wspinaczki na drzewo, aby móc rzucić okiem na Jezusa. I wreszcie mógł zobaczyć, kim był Jezus.
Czytaj dalej JEZUS CHCE TAKŻE I CIEBIE UCZYNIĆ SZCZĘŚLIWYM