ZAPRASZAM

na naszą
Mszę św. o godz. 11.00
Musimy pamiętać o noszeniu maseczki

Podczas przekazywania Znaku Pokoju proszę,
abyście nie podawali ręki
tylko przekazywali znak
przez skinienie głową.

NIEDZLELA PALMOWA ZWANA JEST TAKŻE

Niedzielą Meki Pańskiej,

gdyż podczas Liturgii Słowa słyszymy Ewangelię o ukrzyżowaniu Chrystusa. 

Ewangelia (Łk 22, 14 – 23, 56)

Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa

Według Świętego Łukasza

Ostatnia Pascha

Gdy nadeszła pora, Jezus zajął miejsce u stołu i apostołowie z Nim. Wtedy rzekł do nich: + Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał. Albowiem powiadam wam: Nie będę już jej spożywać, aż się spełni w królestwie Bożym.

Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie, rzekł: + Weźcie go i podzielcie między siebie; albowiem powiadam wam: odtąd nie będę już pił napoju z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże.

Ustanowienie Eucharystii

Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie, połamał go i podał im, mówiąc: + To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę! Tak samo i kielich wziął po wieczerzy, mówiąc: + Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana.

Zapowiedź zdrady

Lecz oto ręka mojego zdrajcy jest obok Mnie na stole. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi według tego, jak było postanowione, lecz biada temu człowiekowi, przez którego będzie wydany. A oni zaczęli wypytywać jeden drugiego, kto by spośród nich mógł to uczynić.

Spór o pierwszeństwo

Powstał również spór między nimi o to, który z nich zdaje się być największy. Lecz On rzekł do nich: + Królowie narodów panują nad nimi, a ich władcy przybierają miano dobroczyńców. Wy zaś nie tak macie postępować. Lecz największy między wami niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak sługa. Któż bowiem jest większy? Ten, kto siedzi za stołem, czy ten, kto służy? Czyż nie ten, kto siedzi za stołem? Otóż Ja jestem pośród was jako ten, kto służy.

Wy wytrwaliście przy Mnie w moich przeciwnościach. Dlatego i Ja przekazuję wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec: abyście w królestwie moim jedli i pili przy moim stole oraz zasiadali na tronach, sądząc dwanaście szczepów Izraela.

Obietnica dana Piotrowi i zapowiedź jego upadku

Szymonie, Szymonie, oto Szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara. Ty ze swej strony utwierdzaj twoich braci. On zaś rzekł: Panie, z Tobą gotów jestem iść nawet do więzienia i na śmierć. Lecz Jezus odrzekł: + Powiadam ci, Piotrze, nim zapieje dziś kogut, ty trzy razy wyprzesz się tego, że Mnie znasz.

Czas walki

I rzekł do nich: + Czy brak wam było czego, kiedy was posyłałem bez trzosa, bez torby i bez sandałów? Oni odpowiedzieli: Niczego. + Lecz teraz – mówił dalej – + kto ma trzos, niech go weźmie; tak samo torbę; a kto nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i niechaj kupi miecz! Albowiem powiadam wam: to, co jest napisane, musi się spełnić na Mnie: Zaliczony został do złoczyńców. To bowiem, co się do Mnie odnosi, dobiega kresu. Oni rzekli: Panie, tu są dwa miecze. Odpowiedział im: + Wystarczy.

Modlitwa i trwoga konania

Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną; towarzyszyli Mu także uczniowie. Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: + Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie. A sam oddalił się od nich na odległość około rzutu kamieniem, padł na kolana i modlił się tymi słowami: + Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich. Wszakże nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie! Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i pokrzepiał Go. Pogrążony w udręce, jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię. Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku. Rzekł do nich: + Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie.

Pojmanie Jezusa

Gdy On jeszcze mówił, oto zjawił się tłum. A jeden z Dwunastu, imieniem Judasz, szedł na ich czele i podszedł do Jezusa, aby Go ucałować. Jezus mu rzekł: + Judaszu, pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego? Towarzysze Jezusa, widząc, na co się zanosi, zapytali: Panie, czy mamy uderzyć mieczem? I któryś z nich uderzył sługę najwyższego kapłana, i odciął mu prawe ucho. Lecz Jezus odpowiedział: + Przestańcie, dosyć! I dotknąwszy ucha, uzdrowił go. Do arcykapłanów zaś, dowódcy straży świątynnej i starszych, którzy wyszli przeciw Niemu, Jezus rzekł: + Wyszliście z mieczami i kijami jak na zbójcę? Gdy codziennie bywałem z wami w świątyni, nie podnieśliście rąk na Mnie, lecz to jest wasza godzina i panowanie ciemności.

Zaparcie się Piotra

Schwycili Go więc, poprowadzili i zawiedli do domu najwyższego kapłana. A Piotr szedł z daleka. Gdy rozniecili ogień na środku dziedzińca i zasiedli wkoło, Piotr usiadł także między nimi. A jakaś służąca, zobaczywszy go siedzącego przy ogniu, przyjrzała mu się uważnie i rzekła: I ten był razem z Nim. Lecz on zaprzeczył temu, mówiąc: Nie znam Go, kobieto. Po chwili zobaczył go ktoś inny i rzekł: I ty jesteś jednym z nich. Piotr odrzekł: Człowieku, nie jestem. Po upływie prawie godziny jeszcze ktoś inny począł zawzięcie twierdzić: Na pewno i ten był razem z Nim; jest przecież Galilejczykiem. Piotr zaś rzekł: Człowieku, nie wiem, co mówisz. I natychmiast, gdy on jeszcze mówił, zapiał kogut. A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu powiedział: Dziś, nim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz. I wyszedłszy na zewnątrz, gorzko zapłakał.

Jezus wyszydzony

Tymczasem ludzie, którzy pilnowali Jezusa, naigrawali się z Niego i bili Go. Zasłaniali Mu oczy i pytali: Prorokuj, kto Cię uderzył. Wiele też innych obelg miotali przeciw Niemu.

Przed Sanhedrynem

Skoro dzień nastał, zebrała się starszyzna ludu, arcykapłani i uczeni w Piśmie i kazali przyprowadzić Go przed ich Sanhedryn. Rzekli: Jeśli Ty jesteś Mesjaszem, powiedz nam! On im odrzekł: + Jeśli wam powiem, nie uwierzycie Mi, a jeśli was zapytam, nie dacie Mi odpowiedzi. Lecz odtąd Syn Człowieczy siedzieć będzie po prawej stronie Wszechmocy Bożej. Zawołali wszyscy: Więc Ty jesteś Synem Bożym? Odpowiedział im: + Tak. Ja Nim jestem. A oni zawołali: T. Na co nam jeszcze potrzeba świadectwa? Sami przecież słyszeliśmy z ust Jego.

Jezus przed Piłatem

I całe ich zgromadzenie powstało; i poprowadzili Go przed Piłata. Tam zaczęli oskarżać Go: Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza-Króla. Piłat zapytał Go: Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział mu: + Tak. Piłat więc oświadczył arcykapłanom i tłumom: Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku. Lecz oni nastawali i mówili: Podburza lud, szerząc swą naukę po całej Judei, od Galilei, gdzie rozpoczął, aż dotąd. Gdy Piłat to usłyszał, zapytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem. A gdy się upewnił, że jest spod władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie.

Jezus przed Herodem

Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jakiś znak, zdziałany przez Niego. Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział. Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie stali i gwałtownie Go oskarżali. Wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał Go ubrać w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata. W tym dniu Herod i Piłat stali się przyjaciółmi. Przedtem bowiem byli z sobą w nieprzyjaźni.

Jezus ponownie przed Piłatem

Piłat więc kazał zwołać arcykapłanów, członków Sanhedrynu oraz lud i rzekł do nich: Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie. Ani też Herod – bo odesłał Go do nas; przecież nie popełnił On nic godnego śmierci. Każę Go więc wychłostać i uwolnię.

Jezus odrzucony przez swój naród

A był obowiązany uwalniać im jednego na święta. Zawołali więc wszyscy razem: Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza! Był on wtrącony do więzienia za jakieś rozruchy powstałe w mieście i za zabójstwo. Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie przemówił do nich. Lecz oni wołali: Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go! Zapytał ich po raz trzeci: I. Cóż On złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic zasługującego na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię. Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki. Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za bunt i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę.

Droga krzyżowa

Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola. Włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.

A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: + Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły. Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas! i do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?

Prowadzono też innych dwóch – złoczyńców, aby ich z Nim stracić.

Ukrzyżowanie

Gdy przyszli na miejsce zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie. Jezus zaś mówił: + Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. A oni rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy.

Wyszydzenie na krzyżu

Lud zaś stał i patrzył. A członkowie Sanhedrynu szydzili: Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli jest Mesjaszem, Bożym Wybrańcem. Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, mówiąc: Jeśli Ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie.

Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: To jest Król żydowski.

Nawrócony złoczyńca

Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał Mu: Czyż Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas. Lecz drugi, karcąc go, rzekł: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił. I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Jezus mu odpowiedział: + Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze Mną w raju.

Śmierć Jezusa

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: + Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego. Po tych słowach wyzionął ducha.

Wszyscy klękają i przez chwilę zachowują milczenie.

Po zgonie Jezusa

Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu, mówiąc: Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy. Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, powracały, bijąc się w piersi. Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu.

Złożenie Jezusa do grobu

A był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Rady. Nie przystał on na ich uchwałę i postępowanie. Pochodził z miasta żydowskiego, Arymatei, i oczekiwał królestwa Bożego. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. Był to dzień Przygotowania i szabat zaczynał jaśnieć.

Były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa. Po powrocie przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowały spoczynek w szabat.

V NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

I Ja ciebie nie potępiam. Idź i odtąd już nie grzesz

Pan Jezus powiedział, że kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci ka­mieniem. Nikt się nie odważył tego zrobić. Bo ci Żydzi też mieli grzechy. Uważali siebie jednak za lepszych, a może nawet za bardzo dobrych ludzi. Dopiero Pan Jezus im przypomniał, że oni też czasem nie słuchają Pana Boga — czyli grzeszą. Szybko zapominają o swoich wadach i złych czy­nach i nie mogą zapomnieć, kiedy ktoś inny coś złego zrobi. Pan Jezus powiedział kobiecie przyprowadzonej przez uczonych w Piśmie i faryzeuszy, że jej nie potępia. Źle do tej pory robiła, ma się po­prawić. Ale nikt z ludzi nie może jej potępiać, to znaczy źle o niej myśleć, źle mówić i uważać jej za kogoś gorszego od siebie.

Pan Jezus nie mówił tego tylko do tych ludzi, którzy wtedy z Nim byli, mówi też do nas. Nam też nie wolno nikogo potępiać. Nawet gdy ktoś nam zrobi coś złego. Możemy wtedy zwrócić uwagę, wytłumaczyć, ale nie wolno nam myśleć czy mówić, że ten ktoś jest złym człowiekiem, gorszym od nas. Tak chce Pan Jezus. I chce, żebyśmy umieli wybaczyć, nie gniewać się, nie dąsać. Prosimy przecież codziennie o to w modlitwie „Ojcze nasz”. Mówimy: odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym wino­wajcom…”

Podziękujmy za to, że Pan Bóg przypomina mi, że mam przebaczać. Postaramy się zawsze tak robić.

W ŚRODĘ POPIELCOWĄ ZACZĄŁ SIĘ WIELKI POST

W pierwszą niedzielę Wielkiego Postu słyszymy Ewangelią o tym, że zaraz po tym, jak Pan Jezus przyjął chrzest w Jordanie, został poprowadzony przez Ducha Świętego na pustynię i tam był kuszony przez Szatana.

Dlaczego Duch prowadzi Jezusa na pustynię, zamiast od razu do tego, żeby nauczał, uzdrawiał? Tak jakby Jezus najpierw musiał się do tego nauczania na tej pustyni przygotować. Na pustyni Jezus jako człowiek jakby się przygotowywał, ćwiczył do nauczania publicznego, do walki z szatanem, szatan próbował go skusić, aby Jezus jak to mówimy, poszedł na łatwiznę. Pan Jezus dał nam przykład, że my też musimy ćwiczyć serce – to znaczy naszą zdolność do miłości. Po to jest Wielki Post.

Wielki Post to czas, abyśmy wyrzekli się czegoś, czas modlitwy, czyli dbanie o swoją osobistą modlitwę, czas jałmużny, czyli dzielenie się miłością.

W czasie Wielkiego Postu powinniśmy częściej czynić takie dobro, z którego nie ma dla nas zysku, jest bezinteresowne, wtedy ćwiczymy swoje serce. Zacznijmy ćwiczyć serce już teraz – nie od jutra, ale od dziś.

Pan Jezus długi czas pościł na pustyni, gdzie był kuszony przez złego ducha. Z Chrystusem możemy wytrwać i dobrze przygotować się na Zmartwychwstanie Pańskie.

Pomoże nam w tym uczestnictwo w nabożeństwach Drogi krzyżowej oraz Gorzkich żali.

Z OBFITOŚCI SERCA MÓWIĄ USTA

Myślę czasami: Ja bym nic złego nie powiedział, to wszystko przez Jacka. On zaczął przecież. Mówię czasami: Kasia „się przezywa”, Julek skarży, Ania kłamie…

A Pan Jezus mówi dziś do mnie: popatrz najpierw na siebie. Bo może źle patrzysz na innych i zawsze ci się wydaje, że co dobrego — to ty, a co złe­go —- to on, ona, oni. Chcesz poprawić innych, ale może najpierw popraw siebie?

Pomyślę teraz: Jakie słowa wychodzą z mojego serca: szczere, dobre, czy puste i złe. Czy znam słowa, które dają życie, leczą i pomagają, a także takie, które niszczą i zabijają. Czy jestem prawdomówny i wiarygodny.

Pan Jezus opowiada o skarbie, który jest ukryty w naszym wnętrzu. Ma na myśli to wszystko co do­ciera do nas poprzez nasze oczy i uszy. Może to być do­bre, lub złe. To, czym jest wypełniona nasze serce, może być widziane przez innych. W jaki sposób? „Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta.”

Jedną z możliwości do zbierania kosztownych skar­bów jest czytanie Biblii. Wtedy wypełniamy naszą wew­nętrzną skrzynię na skarby radością, miłością i mocą Je­zusa. Czy widzisz teraz, jak ważne jest czyta­nie Biblii?

W najbliższa środę jest ŚRODA POPIELCOWA,
która rozpoczyna czas WIELKIEGO POSTU,
czas przygotowania do Wielkiej Nocy.

W KAŻDY PIĄTEK zapraszam
na DROGĘ KRZYŻOWĄ na godz. 16.45.

CZY BYŁO ICH TRZECH?

6 stycznia Kościół obchodzi Objawienie Pańskie , czyli przybycie Trzech Mędrców, którzy ze Wschodu udali się do Betlejem, aby pozdrowić Zbawiciela.


Pierwszą – i jedyną w Nowym Testamencie – wzmiankę opisującą to wydarzenie znajdujemy w Ewangelii według św. Mateusza.
Wędrówkę mędrców opisuje Ewangelia Mateusza , która opowiada o gwieździe, która ich poprowadziła, o spotkaniu z królem Herodem i o śnie, który przekonał Mędrców, by po powrocie obrali inną drogę i nie wracali do król Judei, który postanowił zabić Jezusa.

Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy. 
Kim byli tajemniczy Mędrcy, których gwiazda przyprowadziła przed betlejemską grotę?
Skąd podążali?
Jak długo musieli iść, aby odnaleźć Jezusa? 

Byli to ludzie dysponujący dużą wiedzą, a także obserwujący niebo, w szczególności pod kątem odczytywania znaków, które – według starożytnych – zapisane były w gwiazdach. Byli przybyłymi z Persji mędrcami. Wywodzili się oni z ludu, który zamieszkiwał krańce wschodniego świata. Na niebie zobaczyli gwiazdę. Ta właśnie gwiazda wskazywała Mędrcom drogę do Betlejem. Byli w stanie podążać za gwiazdą, która prowadziła ich w długiej podróży. Podróż trwała dwa lata. 

Ilu ich było? Tradycycja odnośnie ich liczebności ustala na podstawie wręczonych darów. Wiemy, że ich darami dla Dzieciątka Jezus było złoto, najszlachetniejszy metal, kadzidło, pachnąca żywica, która do dziś pali się podczas świąt religijnych oraz mirra, drogocenna aromatyczna maść.
Złoto oznaczać miało królewską godność, mirra cierpienie i śmierć, kadzidło zaś boskość. W innej interpretacji złoto mogło być symbolem doczesności, mirra momentu śmierci, kadzidło natomiast zmartwychwstania i życia wiecznego.
Od VI w. znamy ich imiona: Gaspar, Melchior, Baldassarre.

Bogaci monarchowie z różnych stron świata za wskazaniem gwiazdy zdecydowali się na długą, męczącą podróż. Aby odnaleźć nowego Króla, przybyli do betlejemskiej groty, aby oddać hołd nowonarodzonemu Chrystusowi i wręczyć Mu wspaniałe dary. Chcieli uwielbić, wychwalić i uczcić Jezusa. Poprzez swoje podarki chcieli pokazać, że cieszą się z Jego narodzenia.

My również przynosimy Jezusowi nasze dary: złoto adoracji; kadzidło modlitwy; mirra umartwienia.

Jak mędrcy podnośmy głowę, słuchajmy pragnienia serca, podążajmy za gwiazdą, którą Bóg rozświetla nad nami.

NOWY ROCZEK

Już jutro rozpocznie się Nowy Rok. Wyrzucimy stary kalendarz. Na biurku postawimy nowy.

I właśnie 1 stycznia 2022 roku, kiedy będziemy cieszyć się, że jesteśmy starsi o jeden rok, właśnie w tym dniu prośmy Pana Jezusa, aby nam pomógł, żeby­śmy zaczęli wszystko od nowa. Ina­czej, lepiej, dokładniej niż przedtem. Postarajmy się lekcje przygotowywać staranniej, czę­ściej pomagać w domu, bardziej kochać rodziców, szanować starszych, koleżanki, kolegów.

Tak jak Pan Bóg oddał Jezusa w ręce Matki Bożej, tak Kościół oddaje każdy Nowy Rok Matce Bożej. Pierwszego sty­cznia jednocześnie Jej święto, bo Matka Boża jest mamusią każdego Nowego Ro­ku. Opiekuje się nim i strzeże od złego.

Po upływie starego roku jesteśmy starsi, wyżsi, niektórzy bardziej chudzi albo grubi, ale czy jesteśmy lepsi?

Starajmy się, aby Nowy Rok obfitował w dobre uczynki. Nie zmarnujmy ani jednego dnia i znajdźmy w każdym dniu Nowego Roku czas na rozmowę z Panem Bogiem.

DZISIAJ W BETLEJEM

W NOC BETLEJEMSKĄ BÓG OBJAWIŁ LUDZKOŚCI MIŁOŚĆ.

DLA NASZEGO ZBAWIENIA PRZYSZEDŁ NA ŚWIAT JAKO MAŁE DZIECIĘ, STAJĄC SIĘ EMMANUELEM, BOGIEM Z NAMI.

RADUJEMY SIĘ RAZEM Z MARYJĄ, ZE ŚW. JÓZEFEM I PASTERZAMI, BO OTO BÓG OJCIEC KOCHA NAS.

NIECH NOWONARODZONY SPRAWI, ŻE PÓJDZIEMY PRZEZ ŻYCIE Z NOWYM ZAPAŁEMI RADOŚCIĄ, BY DOBRZE WYKONYWAĆ CODZIENNE OBOWIĄZKI.

NIECH NOC BOŻEGO NARODZENIA, BĘDZIE NOCĄ SPEŁNIONYCH MARZEŃ.

życzy o. Jerzy SJ – Klakier

 

NOWENNA DO DZIECIĄTKA JEZUS

Dostosowując się do wymogów bezpieczeństwa
ZAPRASZAM WSZYSTKIE DZIECI
NA GODZ. 18.00
DO DOLNEGO KOŚCIOŁA
NA
NOWENNĘ DO DZIECIĄTKA JEZUS
PRZYNOSIMY ZE SOBĄ LAMPIONY!!!


Dzień dziewiąty

Bóg Ojciec dał nam największy skarb, swojego jedynego Sy­na

Czy ktoś z Was czytał, albo słyszał, albo oglądał film o zaginionym skarbie? Wspaniałe kosztowności przechowuje się w sejfie. Takimi skarbami nikt się nie dzieli, trzyma się je dla siebie.
W Kościele też istnieje skarb, który jest wspanialszy i bardziej drogocenny niż wszystkie skarby świata. Skarb, który mimo bezcennej wartości, nie jest ukrywany przed ludźmi. Tym skarbem jest … sam Pan Jezus.

Kto dał nam taki skarb?  – Bóg Ojciec.
Dlaczego Bóg Ojciec dał nam swojego Syna? – Bo nas kocha
Po co posłał na świat, nam w prezencie, swojego Syna? – Aby nas zbawił.

Bóg Ojciec dał nam największy skarb, swojego jedynego Sy­na, dlatego że nas bardzo kocha. Posłał Go nam w prezen­cie po to, żeby zbawił cały świat. Bóg Ojciec nie trzymał Go wyłącznie dla siebie, ale dał Go nam wszystkim. Będziemy Mu za to szczególnie dziękować w czasie świąt Bożego Na­rodzenia.

Pan Jezus przychodzi do nas, żeby nam pokazać drogę do do­mu Boga Ojca. Przypomina nam o przykazaniach, które są znakami i pokazują nam, jak mamy wędrować przez życie, żeby dojść do Nieba. Uczy nas, że w czasie tej wędrówki najważ­niejsza jest miłość, miłość Pana Boga i bliźniego.

Pan Jezus przychodzi do nas, żeby nas uzdrawiać z różnych chorób, także z chorób naszej duszy. On chce nas chronić przed złem i umacniać w dobrym. Pragnie nam darować nasze grzechy, obdarzać nas swoim miłosierdziem. W ten sposób uczy nas, jak my mamy przebaczać winy ludziom, którzy nas skrzywdzili.

Pan Jezus przychodzi, żeby zatroszczyć się o nas. Jest razem z nami i nigdy nas nie opuszcza. Jest z nami w naszych radosnych i smutnych dniach. Pociesza nas i dodaje sił, szczególnie wtedy, gdy daje nam swoje słowo i gdy karmi nas swoim Ciałem podczas Mszy świętej.

Pan Jezus przychodzi do nas, żeby nas zbawić, bo chce, abyśmy byli wszyscy szczęśliwi w Niebie. Dlatego ciągle nas tam zaprasza na spotkanie z dobrym Bogiem Ojcem, który nas kocha. On dał nam w prezencie nie tylko cały świat, nie tylko znaki wskazujące drogę do Nieba, ale przede wszystkim największy skarb – swojego jednorodzonego Syna.

Gdy staniemy w czasie świąt Bożego Narodzenia przy ołtarzu, starajmy się podobnie jak wołek i osiołek w bożonarodzeniowej szopce, być jak najbliżej Pana Jezusa. Otwórzmy swoje serce, zobaczmy, że Mesjasz jest z nami. On przyszedł, żeby nas zbawić i dać nam szczęśliwe życie wieczne w Niebie.

Pamiętajmy, aby w czasie nadchodzących świąt Bożego Narodzenia podziękować Bogu Ojcu za wszystkie otrzymane prezenty. Podziękować za cały piękny świat, za rodzinę, za choinkę, prezenty. A nade wszystko podziękujmy za Jego miłość, że dał nam największy skarb, swojego jedynego Sy­na, dlatego że nas bardzo kocha.

Dzisiaj dziewiąta część naszej Szopki
Wołek i osiołek

pobierzcie plik, wydrukujcie, pomalujcie.


Dzień ósmy

 

Mędrcy ze Wschodu

Kiedyś gwiazdy były jakby znakami drogowymi, które wskazywały marynarzom i ludziom wybierającym się w daleką podróż, w jaką stronę mają się udać. Też gwiazda prowadziła, trzech króli do Betlejem, gdzie się narodził Pan Jezus.
W kraju Persów, Medów i Babilonii, mieszkali ludzie najbardziej wykształceni na ówczesne czasy. Byli specjalistami od nieba i ziemi. Tam u siebie ujrzeli gwiazdę. Zobaczyli nową, mocną gwiazdę, była gwiazdą władcy świata, stąd zrozumieli, że w Betlejem narodzi się król żydowski. Zdecydowali się na długą męczącą podróż, aby odnaleźć nowego króla. Gdy dotarli do Jerozolimy udali się do pałacu  Heroda, bo sądzili, że tam właśnie urodził się nowy król. W pałacu zapytali o Jezusa, ponieważ chcieli oddać mu hołd. Od arcykapłanów dowiedzieli się, że w Pismach napisane jest, że Mesjasz urodzi się w Betlejem. Potem zobaczyli gwiazdę między Jerozolimą a Betlejem. Gdy dotarli na miejsce, uwielbili, wychwalali i uczcili Jezusa poprzez swoje podarki, chcąc przez to pokazać, że cieszą się z Jego narodzin.

Pan Bóg wiedząc, że król Herod obawiał się konkurencji nowego króla – Jezusa, poprowadził tak Mędrców, że nie spotkali się z Herodem podczas swojej drogi powrotnej i nie powiedzieli mu, że znaleźli małego Jezusa.

Pan Jezus na naszej drodze dał nam mamę, tatę, babcię, dziadka, starszą siostrę lub brata. Oni chcą naszego dobra. Gdy byliśmy małymi dziećmi przynieśli nas do kościoła – ochrzcili nas, abyśmy stali się dziećmi bożymi. Pokazują jak bardzo nas kochają, modlą się z nami i za nas, prowadzą nas na Msze św. A czasem, jak trzej królowie się zagubimy – jakiś zły kolega, koleżanka namawia nas do zrobienia czegoś złego – wtedy kochający nas rodzice tłumaczą, czego nie wolno a co wolno robić.

Dzisiaj mędrcami jesteśmy my. Chcemy znaleźć Zbawiciela. Idziemy jak mędrcy do Betlejem, a prowadzi nas gwiazda betlejemska, którą jest Pan Jezus. On jest najpiękniejszą i najjaśniejszą gwiazdą, jest Gwiazdą, która „w ciemności świeci” oraz prowadzi prostą i bezpieczną drogą do Nieba, do swojego Ojca. Pan Jezus wskazuje nam drogę, którą mamy iść. Pan Jezus jest „prawdziwą światłością, która oświeca każdego człowieka”. Wierzymy w miłość Pana Boga, który w Jezusie stał się człowiekiem, aby przynieść ludziom radość, pokój, dobro, szczęście i wskazać wszystkim drogę do Nieba. Wiemy dobrze, że gdy będziemy podążać za Panem Jezusem, najjaśniejszą Gwiazdą, to nigdy nie zgubimy się w drodze i kiedyś będziemy mogli cieszyć się z Nim w Niebie jako dzieci Boże.

My także mamy być takimi gwiazdami betlejemskimi dla każdego spotkanego człowieka. Mamy swoim słowem i zachowaniem świadczyć o wielkiej miłości Pana Jezusa do człowieka. To zadanie dla każdego z nas. Możemy to uczynić poprzez nasze dobre słowa oraz dobroć okazywaną naszym rodzicom, dziadkom, rodzeństwu, sąsiadom, koleżankom i kolegom. Wtedy, przez nasze „dobre czyny”, wszyscy zobaczą, że jesteśmy prawdziwie uczniami Pana Jezusa.

Dzisiaj ósma część naszej Szopki

Trzej królowie

pobierzcie plik, wydrukujcie, pomalujcie.

 


Szósty dzień

Zna­ki Pana Boga wskazują właściwą drogę do Nieba.

Znaki drogowe pomagają nam poruszać się bezpiecznie po drodze. Wskazują nam, jak mamy dotrzeć do za­planowanego celu. Ostrzegają nas przed niebezpiecznymi
od­cinkami na drodze, gdzie trzeba zachować szczególną ostroż­ność, żeby nie ulec wypadkowi. Pan Bóg też dał nam znaki. Podobnie jak znaki drogowe, te zna­ki Pana Boga również mają nam wskazać właściwą drogę, poka­zać nam cel naszej podróży i pomóc nam w dobrym poruszaniu się. Jest dziesięć znaków do Nieba, czyli przykazania. Podobnie jak znaki drogowe, przykazania także nas informują, jak dotrzeć bezpiecznie do celu – do domu Boga Ojca w Niebie. Ostrzegają nas przed niebezpieczeństwami, jakie grożą nam, gdy nie będziemy ich zachowywać. Niektóre z nich to znaki nakazu, a inne to znaki zakazu. Jedne zachęcają nas do czynienia dobra, a drugie przestrzegają przed złem. Jeżeli będziemy o tych wszystkich znakach -przykazaniach do Nieba pamiętać i będziemy je wszystkie zachowywać, to na pewno osiągniemy cel naszego życia – Królestwo Niebieskie.

Lekceważenie znaków od Pana Boga grozi wielkim niebezpieczeństwem. Każde łamanie Jego poleceń może być prze­cież grzechem ciężkim. Nieprzestrzeganie przykazań może świadczyć o tym, że jestem człowiekiem nieodpowiedzialnym i niedojrzałym. A to się Panu Bogu bardzo nie podoba.

Pan Bóg nas bardzo mocno kocha. Dlatego nawet wtedy, gdy zdarzy nam się zapomnieć o jakimś znaku i zła­mać przykazanie, Bóg nas upomina, a potem wszystko prze­bacza i daje nam kolejną szansę. Tak właśnie dzieje się w cza­sie każdej spowiedzi. Powinniśmy Mu za to podziękować i złożyć obietnicę, że będziemy się ze wszystkich sił starali przestrzegać Jego przykazań. One przecież wskazują nam pewną drogą do Nieba.

Mamy Adwent, przypomnij sobie Dziesięć Przykazań Bożych. Zastosuj je w życiu codziennym. Przygotuj jak najlepiej swoje serce na przyjście Pana Jezusa.

Dzisiaj szósta część naszej Szopki
Baranki

pobierzcie plik, wydrukujcie, pomalujcie.


Piąty dzień

Jan Chrzciciel

Devocional – JUAN EL BAUTISTA | Desafio Joven

Syn Zachariasza i Elżbiety. Starszy od Pana Jezusa o pół roku. Od swojego ojca dowiedział się, że jak dorośnie będzie zapowiadać ludziom bliskie nadejście Zbawiciela, zostanie sługą bożym. Kiedy stał się dorosłym mężczyzną, opuścił dom rodzinny i udał się na pustynię, gdzie przebywał wyłącznie z Bogiem. Kiedy był głodny szukał szarańczy, gdy udało mu się trafić na gniazda dzikich pszczół, wtedy pożywiał się miodem. Nosił płaszcz z sierści wielbłąda, przewiązany skórzanym pasem. Jan wśród ciszy pustyni dowiedział się, że ma nawoływać ludzi do nawrócenia, że nadchodzi Zbawiciel, który będzie królem, ale nie w zwykłym pałacu, lecz Królem Niebios, królestwo Jego zostanie nazwane Królestwem Bożym. Ci co uwierzą i pokochają  Zbawiciela, wszyscy którzy nie będą chcieli więcej czynić zła i nawrócą się, staną się innymi ludźmi, będą należeć do tego Królestwa.
Jan udał się na brzeg rzeki Jordan. Wszyscy ludzie idący do Jerozolimy musieli tamtędy przechodzić. Ludzie przystawali, aby go posłuchać, schodzili ze wszystkich stron. Jan Chrzciciel mówił ludziom, żeby się nawrócili i zeszli z drogi grzechu. Głosił te nauki, by przygotować ludzi w Izraelu na słowa Pana Jezusa. Mówił, że blisko jest Królestwo Niebieskie. Ludzie od wieków czekali na Zbawcę, ale równocześnie ogarnęło ich przerażenie, kiedy pomyśleli o wszelkich złych czynach jakie popełnili. Podchodzili do Jana i mówili – Boimy się Zbawiciela, bo jesteśmy ludźmi złymi, nie posłusznymi. Jan pytał ich – Czy naprawdę z całego serca chcecie się poprawić? Pragniecie tego gorąco, jeżeli tak to żałujcie. Zbawiciel nie rozgniewa się na was. Znów odzyskacie radość. Przychodzili nad Jordan też tacy, którzy nie żałowali szczerze za swoje grzechy. Jan wytykał im, że udają, że kochają Boga, a to nie jest prawdą, udają, że mają czyste serca, tym czasem są one, aż czarne od ich grzechów.

Jan uczynił coś bardzo pięknego, aby pokazać ludziom, że Bóg może całkowicie oczyścić serca, kazał wchodzić do wody Jordanu i chrzcił ich, całkiem zanurzając przez chwilę wodach Jordanu.
Tak jak woda oczyszcza ciało, tak Bóg oczyszcza ludzkie serca, które stają się znów czyste i radosne. Ludzie dobrze to rozumieli, chcieli zostać ochrzczeni, bo wszyscy pragnęli mieć czyste serce. Ci ludzie byli wdzięczni.

Niektórzy ludzie mówili nawet, że on sam jest Zbawicielem. Jan odpowiadał – Nie jestem Zbawicielem, ale tylko Jego sługą. On jest o wiele ważniejszy ode mnie. Już niedługo On sam nadejdzie.
Wkrótce spełniło się to co Jan zapowiadał. Zbawiciel zjawił się nad rzeką i powiedział, że chce zostać ochrzczony, tak jak inni ludzie, a przecież nie było to wcale potrzebne, przecież On nigdy nie zrobił niczego złego. Gdy Jezus został ochrzczony i wyszedł z wody, Duch Święty upewnił, że Pan Jezus jest Zbawicielem, który przyszedł po to by dać ludziom szczęście.

Nawrócenie oznacza przemianę serca i umysłu, tak by można wyruszyć w nowym kierunku. Adwent jest takim czasem wyruszenia w nowym kierunku – kierunku do Pana Boga.

Dzisiaj piąta część naszej Szopki
Pan Jezus


Czwarty dzień

Anioły – armia Pana Boga

Ludzie traktują anioły jak bajkowe postacie, o których opowiadają dzieciom, wskazując na śliczne, pyzate figurki z porcelany. Tymczasem Pan Bóg zanim powołał do istnienia człowieka, najpierw stworzył anioły. To duchy bez ciała, ale wyposażone w rozum i wolę. Zostały powołane do istnienia po to, aby być sługami i wysłannikami Pana Boga. W Piśmie Św. pojawiają się ponad 300 razy.

Słowo anioł po hebrajsku oznacza posłańca. Jest to istota duchowa, podporządkowana Bogu, któremu służy na różne sposoby. Może pośredniczyć w kontakcie Boga z człowiekiem, oznajmiać ludziom wolę Stwórcy, ale także troszczyć się o nich. Wszyscy aniołowie, którzy stoją u boku Boga są świętymi. Trzy imiona są nam znane i wyodrębnione w liturgii: Michał, Gabriel i Rafael. Oni to opowiedzieli się po stronie Pana Boga a nie diabła. Uważamy ich za Archaniołów, otaczani są czcią i kultem.
Michał jest w Niebie wodzem zastępów anielskich i księciem aniołów, który staje do walki z szatanem. 
Gabriel jest wysłannikiem Boga, ukazał się Zachariaszowi i Najświętszej Marii Pannie, zwiastując Jej narodzenie Bożego Syna. 
Archanioł Rafał – zanosi modlitwy ludzi przed tron Boży.
Aniołowe są zdolni do walki z szatanami. Nas także mogą ochraniać przed ich zgubnym wpływem – pod warunkiem, że poprosimy ich o pomoc:
Św.  Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce z szatanem, który  jest złem. 
Św.  Rafale Archaniele, ostrzegaj nas przed niebezpieczeństwami na drogach naszego życia. 
Św.  Gabrielu Archaniele, pomagaj nam, byśmy umieli przyjąć to, co Bóg w swej dobroci nam objawia.

Każdy z nas ma Anioła Stróża. Od urodzenia aż do śmierci jest przy nas obecny opiekun z Nieba, który nawet na chwilę nie pozostawia nas samych, prowadzi, chroni jak przyjaciel oraz pociesza w momentach szczególnie dla nas smutnych. Ten dobry anioł modli się za nas, ofiarując Bogu wszystkie nasze dobre czyny i pragnienia.

Twój Anioł Stróż jest z Tobą 24 godziny na dobę, 365 dni w roku przez całe życie. Jest niczym twój ochroniarz. Działa jak orędownik: kieruje twoje prośby bezpośrednio do Boga. Prowadzi cię do zbawienia.
Celem Aniołów Stróżów jest pomoc w naszym zbawieniu. Dlatego powinniśmy się modlić do świętych Aniołów Bożych.

Oczami duszy spróbuj go zobaczyć, dziękuj mu i módl się do niego. Szanuj go, gdyż jest on nad wyraz delikatny i czuły. Proś Go o pomoc. Np. kiedy musisz wstać wcześnie rano, kiedy masz ważny egzamin, módl się do niego krótką modlitwą, której nauczyłeś się w dzieciństwie. Jest ona naprawdę skuteczna! Wzywaj często swego Anioła Stróża i powtarzaj słowa następującej modlitwy:  
„Aniele Boży, Stróżu mój,
Ty zawsze przy mnie stój,
Rano, wieczór, we dnie, w nocy,
bądź mi zawsze do pomocy.
Strzeż duszy i ciała mego
i zaprowadź do życia wiecznego.
Amen”.

Dzisiaj czwarta część naszej Szopki
Pastuszek drugi 
pobierzcie plik, wydrukujcie, pomalujcie.


Trzeci dzień

Maryja

Ewangelie poświęcają niewiele miejsca Maryi. Pismo Święte nie mówi, ani o narodzeniu Maryi, ani też o Jej dzieciństwie.

Według przekazów pozabiblijnych. Maria z Nazaretu, znana jako Maryja, przyszła na świat w Jerozolimie lub Seforis przed 20 r. p.n.e. Jej rodzicami byli Joachim i Anna, małżeństwo bardzo pobożne, ale niestety nie mieli dzieci. Bardzo mocno modlili się o dziecko. Bóg wysłuchał ich próśb i obdarzył ich małą Marysią. Bóg postanowił, że Maryja będzie wolna od grzechu pierworodnego. Wdzięczni rodzice oddali ją do świątyni, gdzie modliła się, poznawała Biblię i od samego początku uczyła się służyć Bogu. W świątyni przebywały dziewczynki przed osiągnięciem dojrzałości, które zajmowały się tkaniem między innymi zasłony przybytku, oddzielającą „Miejsce Święte” od „Najświętszego”. Gdy Maryja ukończyła 12 lat arcykapłani na polecenie Anioła w cudowny sposób wybrali dla niej męża, został nim Józef.

Była młodą kobietą, zaślubiona z Józefem. Kiedy anioł powiedział Jej, że Bóg wybrał Ją na matkę Chrystusa, Maryja musiała się zmartwić. Co by pomyślał Józef i inni ludzie, jeżeli byłaby w ciąży, a małżonkowie jeszcze nie mieszkali razem. Zlękła się i nie wiedziała, co o tym myśleć. Jednak wierzyła w Boga i zaufała Mu. Uradowała się, że Bóg Jej pobłogosławił. Kiedy Józef uświadomił sobie, że Maryja spodziewa się dziecka, zamierzał ją potajemnie oddalić, jednak podczas snu objawił mu się anioł, który powiedział, aby tego nie czynił. Józef wypełnił polecenie anioła.
Jezus urodził się w Betlejem. Chroniąc Jezusa przed mordem dzieci, jaki wówczas zorganizował król żydowski Herod, który w obawie przed utratą władzy wydał rozkaz wymordowania wszystkich chłopców do drugiego roku życia, święta Rodzina była zmuszona do szybkiej ucieczki do Egiptu.
Maryja uczestniczyła wraz synem w weselu w Kanie Galilejskiej gdzie była świadkiem pierwszego cudu Jezusa. Wraz ze św. Janem stała pod krzyżem.

Maryja może być dla nas przykładem do naśladowania. Nie jest nam łatwo w życiu powiedzieć Bogu nasze tak. Pełnienie woli Bożej jest bardzo trudną rzeczą. Ale jest to sprawa konieczna, by uzyskać pokój w swoim życiu, pokój w sercu, by i w naszym życiu działy się wielkie sprawy Boże. 

Porozmawiaj z mamą lub tatą o sytuacji, kiedy trudno jest robić to, czego pragnie Bóg, ponieważ inne osoby mogą cię wyśmiać albo się na ciebie zezłościć. Kiedy robisz to, czego chce Bóg, nie zważając na to, co mogą pomyśleć inni, bierzesz dobry przykład z Maryi.

Obchodzimy Adwent, a w Adwencie to właśnie Maryja jest dla nas wzorem Tej, która najpiękniej oczekiwała na nowonarodzonego Jezusa. Wpatrujmy się w Nią i bierzmy z Niej przykład.

Dzisiaj trzecia część naszej Szopki
Najświętsza Maryia Panna

pobierzcie plik, wydrukujcie, pomalujcie.


Drugi dzień

Św. Józef, syn Dawida

Niewiele wiemy o przybranym ojcu Pana Jezusa. Ewangelie Mateusza i Łukasza podają, że Józef pochodził z rodu króla Dawida. Św. Józef pochodził z Betlejem – rodzinne­go miasta Dawida, w którym Mesjasz miał przyjść na świat. Z zawodu był stolarzem i cieślą, wykonywał fizyczną pracę.

Św. Józef był mężem Maryi, która poczę­ła Jezusa z Ducha Świętego. Anioł oznajmił Józefowi nadprzyro­dzone pochodzenie mającego się urodzić Dziecka. Józef okazał pełne zaufanie Bogu. „Uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie”. Wziął Maryję do swojego domu, a następnie udał się z Nią na spis ludności do Betlejem. Gdy dotarli na miejsce, Maria urodziła Jezusa i położyła Go w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. Święty Józef był świadkiem pokłonu pasterzy wobec nowo narodzonego dziecięcia.

Józef wraz z Maryją wiernie wypełniał przepisy Prawa Mojżeszowego. W ósmym dniu nadał Mu imię. Tym samym w świetle prawa uznał Jezu­sa za syna. Józef nie był ojcem Jezusa, jednak wobec prawa żydowskiego i otoczenia Józef był uważany za ojca Pana Jezusa. Gdy minęło czterdzieści dni, oboje stawili się w świątyni w Je­rozolimie, przynosząc Niemowlę, aby Je przedstawić Panu Bogu. Złożyli również w ofie­rze parę synogarlic albo dwa młode gołę­bie. Święta Rodzina nie była bogata, ofiarę z pta­ków składali ludzie ubodzy, których nie stać było na baranka.

Po odjeździe mędrców ponownie Józefowi we śnie ukazał się anioł Pański, gdyż Herod chciał zgładzić dziecię. Józef dostał polecenie ucieczki do Egiptu. Na to polecenie Józef wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu. Wrócili stamtąd dopiero po śmierci Heroda. Osiedli w Nazarecie w Galilei.

Przybrany ojciec Jezusa po raz ostatni pojawia się na kartach Ewangelii w czasie, gdy Pan Jezus ma 12 lat i gubi się w świątyni jerozolimskiej. Nie ma więc informacji o losach Świętej Rodziny, w tym Józefa. Józef zmarł prawdopodobnie na dłu­go przed publicznym wystąpieniem Je­zusa. Odszedł z tego świata w obecności Jezusa i Maryi.

Pismo Święte nie cytuje też żadnych słów wy­powiadanych przez Józefa, nie przypisuje mu ani jednego słowa.

Imię św. Józefa w Ewangeliach pojawia się 14 razy i poświęcają mu one 26 wierszy. To niewiele.

Święty Józef był mężczyzną w sile wieku, o wielkodusznym sercu i bogatym w wierze, zakochanym w Maryi. Zaręczył się z nią zgodnie ze zwyczajami i tradycjami swoich czasów.

Święty Józef na pewno był sprawiedliwym i wiernym człowiekiem, którego Pan Bóg ustanowił stróżem swojego domu. Był mężem, opiekunem, uczniem, przewodnikiem i wsparciem dla Maryi. Był pocieszeniem, obroną i pomocą jej opiece, trosce o jej Syna i we wszystkich potrzebach życia domowego. Możemy sobie wyobrazić świętego  Józefa, jak nosi w ramionach i podnosi do góry małego Jezusa, osłania Go w przeciwnościach, przypatruje się Jego wzrastaniu.

Święty Józef zaufał Panu Bogu, był doskonałym opiekunem Świętej Rodziny. My też mamy rodziców, na pewno są wspaniali. Zastanówmy się czy my też słuchami i wypełniamy wolę Pana Boga. Czy szanujemy rodziców? Czy im pomagamy? Czy modlimy się za nich?
Zaprośmy Pana Jezusa do swojego życia i prośmy Go, aby nas umacniał w wypełnianiu woli Pana Boga.

Dzisiaj druga część naszej Szopki
Święty Józef

pobierzcie plik, wydrukujcie, pomalujcie.


Pierwszy dzień

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja – biskupa.

To, że św. Mikołaj nie był staruszkiem w czerwonym wdzianku i czapce z pomponem, już chyba wiedzą wszyscy. Ale czy wiecie, że był patronem nie tylko od podarków?

Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj?

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Mikołaj już jako dziecko odznaczał się pobożnością i dobrocią. Gorliwie wypełniał powinności wobec Boga. Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli zostawiając synowi pokaźny majątek. Mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, dzielił się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Rozdawał swoje mienie osobom będącym w potrzebie. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi. Jakie prezenty dostawały od niego dzieci? Najczęściej obdarowywano je chlebem, orzechami, pieniędzmi na słodycze i książkami, krzyżykami, świętymi obrazkami, tabliczkami, ptaszkami w klatce lub… rózgą. Był człowiekiem dobrym, pobożnym, miłosiernym, dlatego mieszkańcy Miry wybrali go na swojego biskupa. Miłosierne uczynki kontynuował także po tym, jak został biskupem – hojnie rozdawał jałmużnę, a pod osłoną nocy kładł woreczki z pieniędzmi na progach domostw biedaków.

Zmarł, jak mówi tradycja, 6 grudnia między rokiem 345 i 352 w wieku prawie 70 lat. 

Święty Mikołaj to ciągle postać pełna dobroci, której celem jest obdarowywanie, sprawianie niespodzianek, czynienie dobra i uszczęśliwianie.

Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież św. Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

Módlmy się: Miłosierny Boże, pokornie Cię prosimy, przez wstawiennictwo świętego Mikołaja, biskupa, czuwaj nad nami wśród wszelkich niebezpieczeństw, abyśmy bez przeszkód szli drogą wiodącą do zbawienia. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Dzisiaj pierwsza część naszej Szopki
Pastuszek 1

pobierzcie plik, wydrukujcie, pomalujcie.

ADWENT – CZAS RADOSNEGO OCZEKIWANIA

W tym roku Adwent rozpoczyna się jutro – 28 listopada i potrwa do Wigilii Bożego Narodzenia, czyli do 24 grudnia.
Składa się z czterech niedziel adwentowych. Pierwsza niedziela rozpoczyna w kościele chrześcijańskim rok liturgiczny. 

Adwent to czas radosnego oczekiwania, obfituje on różne w zwyczaje i symbole. W Polsce jednym z najbardziej charakterystycznych zwyczajów adwentowych są Roraty. Jest to Msza święta sprawowana ku czci Najświętszej Maryi Panny.

Z Roratami związany jest zwyczaj zapalania specjalnej świecy – roratki, która symbolizuje Maryję i jest zapowiedzią przyjścia na świat Chrystusa.

Ważnym symbolem jest również dekoracja – wieniec z czterema świecami oznaczającymi cztery niedziele Adwentu. Zapalanie świec oznacza czuwanie i gotowość na przyjście Chrystusa. 

Pierwsza świeca zapalana w pierwszą niedzielę Adwentu to Świeca Nadziei, symbolizująca proroków, którzy zapowiedzieli przyjście Mesjasza.
W drugą niedzielę Adwentu zapalana jest Świeca Pokoju na pamiątkę miejsca, w którym narodził się Zbawiciel.
Z kolei w trzecią niedzielę, która nosi nazwę „Gaudete” („Radujcie się”), zapalana jest Świeca Radości. Ma przypominać pasterzy, którzy jako pierwsi ujrzeli Jezusa i ogłosili światu „radosną nowinę”.
W ostatnią – czwartą niedzielę Adwentu zapalana jest Świeca Miłości, symbolizująca aniołów, którzy objawili się pasterzom w grocie betlejemskiej i ogłosili im narodziny Dzieciątka Jezus. 

To od nas już dziś zależy jak przeżyjemy ten Adwent. Co zechcemy zmienić w swoim życiu i postępowaniu.
Adwent to czas postanowień. Nie chodzi o to, żeby robić wiele postanowień, które potem w praktyce nie są realizowane, ale jedno konkretne, które potem można zrealizować. Czy mam już swoje konkretne postanowienie na Adwent?
Módlcie się w każdym czasie. Święty Jan Paweł II mówił, że czas poświęcony na modlitwę nigdy nie jest czasem straconym. Dlatego modlitwa to rozmowa z Przyjacielem. Módlmy się nie tylko wtedy, kiedy jesteśmy w kościele, ale przy różnych okazjach, np. jadąc do szkoły, spacerując itp. Przy różnych okazjach można zwracać się do Pana Boga.

Adwent to czas zadbania o swoje życie i zdrowie duchowe, dlatego jak co roku

zapraszam na
Nowennę do Dzieciątka Jezus
od 6 do 14 grudnia na godz. 18.00
do dolnego kościoła.

Przynosimy ze sobą lampiony, aby ze światłem oczekiwać przyjścia Pana.